Kolejna ciekawa wycieczka do Doliny Bobru, a ściślej biorąc odwiedziłem Zaporę Wodną Pilchowice. Wybrałem bardzo atrakcyjna trasę, aczkolwiek wcale nie najkrótszą i nie najłatwiejszą. Nazwałem ją „Pętlą Izersko-Kaczawską”. Przebiega przez tereny, które penetruję od lat – czyli Pogórze Izerskie i Góry Kaczawskie. Jak same nazwy wskazują , że na przeszkodzie stoją liczne wzniesienia. Trzeba się z tym pogodzić. Niedogodności te rekompensują wspaniałe widoki na Karkonosze, Góry Izerskie oraz malowniczy przełom Bobru. Pomiędzy Rybnicą a Starą Kamienicą jechałem wspaniałą wąską, ale równiutką asfaltówką przez górki i pola; zero samochodów (szlak rowerowy).

Po drodze zwiedziłem kościół z XIV wieku w Starej Kamienicy oraz zatrzymałem się na chwilę w wiosce Barcinek, malowniczo położonej w dolinie rzeki Kamienicy. Przed wojną było tu znane w całej Europie uzdrowisko (po wojnie – do 1990 roku tylko sanatorium MSW).  Obecnie kompletnie zdewastowane. Odpoczywałem w restauracyjce przy samej zaporze. Powrót przez Nielestno, Czernicę i Chrośnicę. Zdjęcia ukazują między innymi ruinę kościoła ewangelickiego z XVIII w. w Czernicy (pozostała tylko wieża z 1911 r.), domy przy ulicy, pałac a także kościół filialny pw. św. Jadwigi. Jest to jedna z najciekawszych gotyckich świątyń w Górach Kaczawskich. Podróż daje mnóstwo wrażeń. Droga łagodnie wznosi się głęboko wciętą doliną Chrośnickiego Potoku. Tylko w ostatnim odcinku stromo! Trzeba wspiąć się na Łysą Górę (szczyt 708 m n.p.m.). Wybrałem wariant przez las – leśnymi śnieżkami, na których latem rozgrywany jest wyścig rowerowy Łysogórki MTB. Na koniec zjazd asfaltem do Jeleniej Góry.




Trasa: Jelenia Góra – Goduszyn – Rybnica – Stara Kamienica – Barcinek – Pokrzywnik – Zapora – Pilchowice – Nielestno – Czernica – Janówek – Chrośnica – Łysa Góra – Dziwiszów – Jelenia Góra (59 km).

Podziel się
Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on Tumblr0

2 thoughts on “Pętla Izersko-Kaczawska”

  1. No tak… Powinienem napisać coś o Perle. Byłem tam setki razy, dlatego nieco mi spowszedniała. Teraz po prostu przejechałem obok (moje wycieczki są jednocześnie treningami przed sezonem narciarskim; nieraz ciężko mi pogodzić fotografię z jazdą sportową na rowerze). Dziękuję bardzo Pani za wpis. W przyszłości postaram się częściej rozglądać na boki 🙂

Comments are closed.