Postanowiłem spędzić jeden dzień w Sławie. Rankiem 24.08.2016 roku siadłem na rower i po prostu przejechałem 161 km. Plenery od Nowej Soli bajeczne! Samo jezioro i Sława cudowne. Mam wielki sentyment do tej miejscowości. Odwiedzałem ją wiele razy. Już nie pamiętam ile ;). Nad Śląskie Morze jeździłem kiedyś na obozy sportowe Aesculapa (do Lubiatowa). Zatrzymywałem się tam również w trakcie rowerowych podróży nad morze. Za każdym razem znajdowałem Sławę piękniejszą… Teraz byłem tu krótko, raptem jeden dzień pobytu (nie licząc dwukrotnie pokonanej ponad 160 kilometrowej trasy i dwóch nocy nad jeziorem). Ale było wspaniale. Spacer elegancką, odremontowaną niedawno, promenadą podczas zachodu słońca sprawił mi wiele radości. A miasteczko tętni urlopowym życiem… Powrót trwał dłużej niż jazda w pierwszą stronę. Wiadomo, pod górę :). Był upał i przystanków wiele. Kawa w Nowej Soli, lody w Bolesławcu i Lwówku. Poniżej zdjęcia z wypadu. Jeszcze niżej ślady GPS.

Powrót




W pierwszą stronę


Podziel się
Share on Facebook8Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on Tumblr0