W czerwcu 2002 roku zostało otwarte nowe przejście między Przesieką, a Spindlerowym Młynem. Wtedy po raz pierwszy wybrałem się do Czech drogą przez Przełęcz Karkonoską. Wielokrotnie już jeździłem rowerem do Spindla. Do niedawna były to jednak dość długie wycieczki, bo granicę w tym regionie przekraczać można było w Jakuszycach lub na Przełęczy Okraj. W obu tych przypadkach droga do „Szpindla” miała grubo powyżej 60 km. Teraz – tylko 38 z Jeleniej Góry. Stało się faktem, że atrakcyjne tereny narciarskie i rowerowe czeskich Karkonoszy „znalazły” się o przysłowiowy „rzut kamieniem” od mojego miasta. Można teraz tam pojechać nawet na popołudniowy trening czy jednodniową wycieczkę; jak zwał tak zwał. Jednak fantastycznym pomysłem jest znalezienie kwater w samym „Szpindlu” i korzystaniu z tamtejszej wspaniałej sieci wygodnych, dobrze oznakowanych tras rowerowych podczas kilkudniowego urlopu.

18 sierpnia 2016 roku odwiedziłem ten czeski kurort jeszcze raz (na pewno nie ostatni). Wybrałem drogę przez Cieplice, Podgórzyn i Borowice (najdogodniejszą ze względu na mniej stromy podjazd). W zeszłym roku także zrealizowałem podobny film z tym, że wjazd odbył się przez Przesiekę.
Po fantastycznym zjeździe (szosą gładką jak stół), w Szpindlu zorganizowałem sobie sesję fotograficzną. W chwilę po tym wspiąłem się do stacji narciarskiej, usadowiłem na kanapie kolei linowej Svaty Petr i wygodnie wjechałem na Plan (1198 m n.p.m.). Po kawie na szczycie tej góry postanowiłem zapoznać się z rowerową trasą zjazdową i zjechać nią – jak się da… jakimś cudem znalazłem się na dole cały i zdrowy. Szczerze – ominąłem wszystkie drewniane pomosty i skocznie. To tor dla zawodników… Po zwrocie kaucji za bilet podjechałem na Przełęcz Karkonoską od strony Czech. Stąd podjazd jest dużo łatwiejszy, bo mniej stromy…

Podziel się
Share on Facebook3Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on Tumblr0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *