Ta wyprawa jest kontynuacją moich podróży. Podczas każdych wakacji zwiedzam najpiękniejszy kraj na świecie – Polskę. Pierwszym celem było Podlasie i Puszcza Białowieska. Drugim – Mazury. Trzecim Kanał Elbląski (ponownie udostępniony turystom i żeglarzom po kapitalnym remoncie). W drodze powrotnej zwiedzałem między innymi Toruń i Kalisz. Zdobyłem również Ślężę. Utkwiła mi w pamięci malutka wioska letniskowa Serpelice malowniczo położona nad Bugiem i miejscowość Mielnik, gdzie miałem przeprawę promową. W chwile później ruszyłem dalej na wschód. Jakiś czas jechałem wzdłuż granicy polsko-białoruskiej. Po drodze cerkiewki i kościółki na przemian.


Właśnie dojechałem do Białowieży zagubionej w bezkresnej puszczy. Tutaj czas jakby zatrzymał się w miejscu. Zabudowa, jak przed wojną. Nie ma wysokich domów. Na każdym kroku spotyka się drewniane chałupy. Istniały tu niegdyś dwory królewskie, a za panowania Aleksandra III wybudowano z myślą o polowaniach, pałac – letnio-jesienną rezydencję cara Rosji. Byłem oczywiście w rezerwacie żubrów, a także wspiąłem się na wieżę widokową, skąd rozpościera się wspaniały widok na Puszcze Białowieską. Na zakończenie pobytu w Białowieży odwiedziłem Restaurację Carską, gdzie piłem herbatę na modłę rosyjską. Zamiast cukru – spożywałem konfiturę. Galeria zdjęć z wyprawy.

Film

Dziennik wyprawy

9.06.2015

Rozpocząłem wyprawę rowerową 2015. Tym razem wystartowałem z Kazimierza Dolnego (w zeszłym roku odwiedziłem to miasteczko – zdjęcia na mojej stronie). Złapałem okazję – dojechałem tu samochodem. Pierwszy etap był króciutki. Tylko 30 km z Kazimierza do Nałęczowa przez Rąblów, gdzie znajduje się ładna stacja narciarska (jest ich kilka na Lubelszczyźnie). Przejechałem Krainę Lessowych Wąwozów. Uzdrowisko Nałęczów jest przepiękne – park, staw, pawilony. Muzeum Stefana Żeromskiego. Jutro ruszam na północ.

10.06.2015

Jestem już Międzyrzecu Podlaskim. 120 km w nogach. Przejeżdżałem przez Radzyń Podlaski, fotografowałem pałac Potockich. Okolica wybitnie nizinna. Praktycznie żadnych wzniesień po drodze. Ładne krajobrazy, sporo lasów. Ale szosa nr 19, kierunek Białystok, niezwykle ruchliwa. Tiry, nerwy napięte do ostatnich granic. Teraz do Białowieży. Rano skoro świt…

11.06.2015

Wyjechałem z Międzyrzeca Podlaskiego z myślą zakończenia etapu w Białowieży. Jednak dał mi się w znaki silny wiatr, który wiał bezczelnie prosto w oczy. Do tego upał… W rezultacie przejechałem dzisiaj 75 km (z Międzyrzeca przez Białą Podlaską, Leśną Podlaską i Konstantynów) i zatrzymałem się w przeuroczych Serpelicach . To zagubiona pośród lasów wioseczka letniskowa. Jest ona malowniczo położona tuż nad nieuregulowaną, najdzikszą rzeką w Polsce – nad Bugiem. Wcale się nie zmartwiłem tą nieoczekiwaną zmianą planu. Jest tu po prostu pięknie. Po Bugu kursuje malutki stateczek dla turystów. W centrum wsi znajduje się KOŚCIÓŁ PARAFIALNY BRACI MNIEJSZYCH KAPUCYNÓW POD WEZWANIEM ŚW. PIOTRA I PAWŁA. Cały z drewna. Jego budowę ukończono w 1947 roku. Nad rzeką ładne ośrodki wypoczynkowe. W Białej Podlaskiej kilka zdjęć miasta. Między innym fotografowałem Cerkiew Świętych Cyryla i Metodego.

12.06.2015

Na samym wstępie podaję trasę, jaką dzisiaj pokonałem. Zwróćcie uwagę na ciekawe nazwy wsi i miejscowości. Serpelice – Zabuże – Mielnik – Adamowo – Koterka – Tokary – Czeremcha – Kleszczele – Dubicze Cerkiewne – Hajnówka – Białowieźa. Razem 116 km. Upał. Zniosłem go jakoś. Ale warto wspomnieć o wszechobecnej zieleni i dzikim, w większości wyludnionym terenie. Przyszło mi jechać pustymi drogami leśnymi. Dobre asfalty. Jeden samochód na godzinę. Miałem ciekawą przeprawę promową w miejscowości Mielnik. W sąsiedztwie drogi, którą jechałem znajduje się granica z Białorusią. Było trochę emocji. Przeszedłem kontrolę lotnej straży granicznej. Zostałem pouczony, jak mam poruszać się w pasie przygranicznym, spisano moje dane. Przypomniałem sobie czasy „demoludów”. Po drodze cerkiewki i kościółki na przemian. Mieszkańcy tych okolic są różnych wyznań i żyją zgodnie obok siebie. Zaplanowałem przerwę w podróży. Jutro połażę po Białowieży. Poniżej fotki z upalnego etapu.

13.06.2015

Dzisiaj zwiedziłem Rezerwat Żubrów i spacerowałem po Białowieży. Tak ładnie, że chyba zostanę tu jeszcze jeden dzień! Ponadto upał jest wielki. Nie chce się opuszczać puszczy. Polecam informacje o wsi, jej historii i zabytkach: http://pl.m.wikipedia.org/wiki/Białowieża. Fotki poniżej.

14.06.2015

Białowieża – Hajnówka – Narew – Białystok. 90 km. Po drodze kolejne cerkwie i podlaskie chałupy. W stolicy Podlasia w pierwszej kolejności pałac Branickich oczywiście. Dla rowerzystów ważna informacja: są tu wspaniałe ścieżki rowerowe. Jutro Mazury!

15.06.2015

Białystok – Suchowola – Augustów. Etap liczył 100 km. Był jednak morderczy ze względu na silny wiatr. I niebezpieczny, bo obfitował w TIR-y. Litwini, Rosjanie, Ukraińcy jechali po prostu stadami! Wielkie ciężarowy grzały 100 na godzinę. Siały niepokój, czyniły hałas i podmuch; musiałem mocno trzymać kierownicę, aby nie dać zepchnąć się do rowu. W Suchowoli – geograficzny środek Europy. Pamiątkowa fotka. Kanał Augustowski, jeziora augustowskie… pięknie. Sam kurort jeszcze senny. Przed sezonem. Zatrzymałem się na kempingu Marina Borki nad jeziorem Necko. Rozbiłem namiot. Zaraz pakuję się do śpiwora. Dobranoc 🙂

16.06.2015

120 km pod wiatr. Jestem zmęczony, ale zadowolony. Dojechałem do Mikołajek. Drogę miałem ciekawą krajobrazowo. Wjechałem w mazurskie góry. Teren pofałdowany mocno. Jazda polegała właściwie na nieustannym podjeżdżaniu i zjeżdżaniu z kolejnych wzniesień. Szosa „16-tka” była moja – w zasadzie pusta. W lasach pomiędzy Ełkiem i Orzyszem miałem spotkanie oko w oko z łosiem (podobno w tych okolicach ich nie brakuje). Dorodne zwierze popatrzyło się spokojnie na rowerzystę i zniknęło w przydrożnych zaroślach. Jak dla mnie… spore przeżycie. W końcu mój dziadek był leśnikiem. Mikołajki jak zwykle… niezwykłe 🙂 Na razie jedna fotka. Jutro planuję dłuższą sesję fotograficzną. Będę również filmował (film będzie dostępny dopiero po moim powrocie do domu).

17.06.2015

Wczorajsze zdjęcie obejrzało wiele osób. Dziękuję Wam za „lajki” i komentarze. Wasze wsparcie sprawia cuda. Po morderczych etapach szybko zbieram siły do dalszej jazdy. Dzisiaj relaks absolutny. Zadekowałem się w porcie jachtowym. Picie kawy i inne przyjemności…

18.06.2015

Dojechałem do Ostródy. Postanowiłem ominąć Olsztyn. Dlatego dzisiejszy etap liczył 157 km. Mikołajki – Szczytno – Jedwabno – Olsztynek – Ostróda. Droga wiodła w większości przez lasy. Znowu pod wiatr! To jakaś zmora. Ale przynajmniej nie było upału. Chłodny dzień. A pod koniec etapu trochę popadało. Oto kilka wilgotnych fotek. Jezioro Drwędzkie wieczorem.

19.06.2015

Jestem w Buczyńcu. Przy pochylni Kanału Elbląskiego (byłem tu już w 1998 roku link do fotorelacji – tutaj). Kanał ten jest jedyną w swoim rodzaju atrakcją turystyczną. Nie ma na świecie czynnego kanału ze sprawnymi, działającymi pochylniami. Statki jadą tu po torach podobnych do kolejowych, tylko bez porównania szerszych. Tak mi się tu podoba, że postanowiłem rozbić namiot na pobliskim biwaku. Zimna woda, brak prysznica, ale co tam. Jestem w historycznym, unikalnym miejscu. Jutro chyba popłynę (na pochylniach – pojadę) do Elbląga. I już pojutrze ruszam w drogę powrotną. Muszę zdążyć na Łysogórki. Kolejne mini relacje już wkrótce. Zdjęcia jutro, bo w tej głuszy leśnej mam słaby internet.

20.06.2015

Jestem już po etapie Buczyniec – Iława. 77 km po górkach, ale za to puściusieńkimi szosami. Po drodze – perła dawnych Prus: ruiny pałacu w Kamieńcu, który niestety został spalony w 1945 roku. W 1807 był siedzibą Napoleona. Przebywał tu także Hitler. Wieczorem pokażę zdjęcia Iławy. Spacerowałem dzisiaj po Iławie. Byłem na jeziorem Jeziorak, najdłuższym jeziorem w Polsce. Jest tu jeszcze kilkanaście mniejszych jezior, które tworzą wraz z Kanałem Elbląskim system żeglugi śródlądowej. Jak zapewne wiecie kanał ten umożliwia dopłynięcie z Iławy aż do Morza Bałtyckiego (zdjęcia kanału w poprzednim poście).

21.06.2015

Dojechałem do Torunia. Trasa: Iława – Nowe Miasto Lubawskie – Brodnica – Kowalewo Pomorskie – Toruń. Etap liczył 120 km. Było trudno, znowu pod wiatr. Po ostatnich zimnych nocach na kampingach i biwakach (nieźle się wymarzłem) postanowiłem zażyć jakiegoś minimum komfortu, wziąść prysznic, położyć się w wygodnym łóżku. Nocuję w toruńskim Domu Pielgrzyma. Warunki dobre. Sterylnie czysto i nowocześnie. Relację piszę w knajpce „Kuranty” (niedaleko od pomnika Kopenika). Jedzonko – tradycyjny schabowy i piwo. Jeszcze zakupy: nopoje na jutro, bułki na śniadanie, jakiś serek i…. spać. Jutro kolejny etap.

22.06.2015

Jadę, jadę… Dzisiejszy etap już za mną. Wylądowałem w Licheniu Starym. Zwiedzam SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ LICHEŃSKIEJ. W pobliżu znajduje się kilka ładnych jezior (pomiędzy Ślesinem a Koninem). Piękne tereny wypoczynkowe. Termy Ślesińskie, przystań żeglarska, wiele ośrodków wypoczynkowych. Trasa: Toruń – Inowrocław – Strzelno – Ślesin – Licheń Stary. 118 km. Straciłem już nadzieję, że podczas tej wyprawy będę miał wiatr w plecy.

23.06.2015

Zatrzymałem się w Kaliszu. Ładne miasto. Jest jedną z najstarszych miejscowości leżących w Polsce. Jan Długosz nazwał Kalisz najstarszym miastem Polski – Calisia – Poloniae civitatum vetustissima (cytat z Wikipedii). Jak zwykle po zakończniu etapu wybrałem się na miasto ze swoim tabletem i kamerą. No i powstał kolejny fotoreportaż. Zdjęcia poniżej. Dzisiaj przejechałem 80 km. Licheń – Konin – Rychwał – Kalisz. Tradycyjnie pod wiatr. Wiało tak silnie, że momentami jechałem jak ślimak – 10 do 15 km/h. Mokłem także dwa razy, ale to szczegół.

24.06.2015

Dojechałem do Brzegu. Trasa: Kalisz – Grabów nad Prosną – Doruchów – Kępno – Namysłów – Lubsza – Brzeg. 140 km dzisiaj. Drogę miałem dobrą. Choć jechałem dość podrzędnymi szosami: 450-tką i 39-tką. Asfalty idealnie równe, mały ruch samochodowy. I o dziwo wiatr mi sprzyjał. Pod koniec etapu przejeżdżałem przez Stobrawski Park Krajobrazowy. Na zakończenie dnia polecam swoje fotografie Brzegu. Ośmielam się przypomnieć, że wszystkie zdjęcia wykonuję podczas wyprawy tabletem Samsungiem i z niego bezpośrednio wysyłam na Fb. Jutro ostatni etap: Brzeg – Jelenia Góra.

25.06.2015

Miałem dzisiaj dojechać do Jeleniej Góry. Wystartowałem z Brzegu dość późno, bo 10-tej. Po krótkim odpoczynku w Strzelinie (zrobiłem tam jedno zdjęcie ratusza), pojechałem w kierunku Łagiewnik. Już z daleka rzucił mi się w oczy masyw Ślęży (najwyższe wzniesienie Przedgórza Sudeckiego; Ślęża ma wysokość 718 m n.p.m.). I duże leśne tereny. Malowniczo położone Sulistrowice i Sobótka. Pięknie tu. Na tyle, że postanowiłem „ostatni etap” podzielić na dwa… Zatrzymałem się w Schronisku pod Wieżycą. Sakwy zostawiłem w pokoju i zjechałem „z pieca na łeb” do Sobótki na obiad. I… zrobić sobie kolejną sesję fotograficzną. Przejechałem 77 km.

26.06.2015

Dzisiaj wieczorem, według wszelkich znaków na niebie i na ziemi, zakończę wyprawę. I będę spał we własnym łóżku. Piszę te słowa ze Świdnicy. Jest 14-ta z minutami… Po opuszczeniu Sobótki zdobywałem po drodze Ślężę. Wtarabaniłem się wraz z obładowanym sakwami rowerem na sam szczyt. Pot lał się strumieniami, bo góra stroma. Przyznaję, że strome odcinki pokonywałem pchając po prostu swój pojazd. Ale warto było! Widok z góry niesamowity. Na szczycie budowle: kościół, którego historia sięga początków XII wieku, schronisko (obecnie bez miejsc noclegowych, czynna tylko restauracja), wieża widokowa oraz maszt przekaźnikowy. „Masyw Ślęży nierozłącznie wpisuje się w historię Dolnego Śląska. Pod względem kulturowym i przyrodniczym to miejsce unikatowe na skalę europejską” (sleza.info). Zjazd był pełen emocji, bo droga kamienista. Ale jak wyjechałem na asfalt w kierunku Wirowa i Świdnicy, było spoko Emotikon smile Teraz zostały mi tylko podjazdy w okolicach Dobrobierza, Bolkowa i Kaczorowa. Do zobaczenia w domu.

26.06.2015

Jestem już w domu. Koniec podróży! W sumie przejechałem 1588 km. Dziękuję Wszystkim za wsparcie, śledzenie wpisów – etapów; za lajki. Podczas wyprawy kręciłem film. Jutro zabieram się za montowanie scen z poszczególnych etapów, zwiedzania miast, puszcz i jezior.

Podziel się
Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on Tumblr0

One thought on “Wyprawa rowerowa Polska 2015”

  1. Przeczytałam z wielką ciekawością i podziwem pomieszanym z zazdrością. Mam taką wyprawę w sferze marzeń i to tych najbardziej odległych. Najbardziej podziwiam Cię za odwagę na tych wielkich drogach, jechałam kiedyś samochodem w okolicach Augustowa i to z duszą na ramieniu. Nie wyobrażam sobie takiej wyprawy rowerem. Piękne zdjęcia, wspaniałe miejsca. Życzę kolejnych takich wypraw!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *