Tour de Pologne wiele razy zawitał do Kotliny Jeleniogórskiej. Wielokrotnie filmowałem i fotografowałem z przyjemnością barwną grupę kolarzy-zawodowców, zbierających punkty w światowej pro-tourowej klasyfikacji. Jak zwykle siadłem na swój rower i jeździłem za kolarzami, szukając okazji do strzału na krętych drogach w okolicach Jeleniej Góry i Karpacza. Lubię to robić, bo przy okazji realizowania swojej pasji fotograficznej wykonuję w tym czasie normalny trening i przygotowuję sie do narciarskiego sezonu. A więc trzy w jednym :). Dygresje na bok… Popatrzcie na te obrazki. W końcu kolarze są tu najważniejsi… Najpierw rozgadany wesoły tłumek na płaskich odcinkach kotliny. Daleko do mety, można porozmawiać po drodze. Słychać ich na kilometr…

Wesołe uśmiechy, pozują do zdjęcia… Później góry… Pięli się po słynnych już serpentynach w sercu Karpacza, po drodze tysiące widzów. Wykonywali szaleńcze zjazdy w leśnej głuszy lasów karkonoskich do Sosnowki Dolnej. Trzeba było ich widzieć… Na liczniku 80 km/godz… Pędzili w dół zwartą kawalkadą w centymetrowych odstępach, łokieć w łokieć. Słychać tylko świst powietrza w szprychach… Mistrzowie kolarskiej kierownicy…

Peleton kolarski jest oglądany przez wielką liczbę kibiców. Jest ich pełno na poboczach drogi. Akcja ma przecież miejsce w znanym trójkącie turystycznych miast: Karpacza, Szklarskiej Poręby i Jeleniej Góry (a w górach peleton pokonuje wielokrotnie zamknietą pętlę – łatwiej obserwować zawody). Mamy wiele emocji sportowych i satysfakcji płynącej z tego, że zawitał do nas wyścig tak dużej rangi. Mieszkańcy kotliny przyzwyczaili się już do kolarskiego święta, ufundowanego przez Czesława Langa. Wyścig Dookoła Polski promuje nasze miasta. W tych dniach są one na ustach całego kolarskiego świata. Gościmy u siebie najlepsze ekipy zawodowe. Przybywają także kibice-łaziki z kraju i z zachodu, by obejrzeć wyścig. A wszyscy bikerzy cieszą się, że impreza ta skutecznie popularyzuje ich „dwa kółka”. Ten elegancki, kolorowy sznur zawodowców mknących z gracją na swoich aluminiowych maszynach, krzewi (co trzeba docenić) kulturę jazdy wśród użytkowników dróg. A przy okazji, dając przykład „kolarskiego sposobu bycia”, stosowania efektownego i praktycznego zarazem ubioru i kasku, zachęca kierowców samochodów do przesiadania się na rowery. Kierowca i rowerzysta w jednej osobie? Dążymy do ideału… Kto już raz dosiadł dwukołowego rumaka i patrzył na szosę z perspektywy kolarskiego widelca ten, jadąc swoim autem, będzie się z większym szacunkiem obchodził z bikerami na szosie.

O Tour de Pologne – „Teren niebezpieczny„.
Z przyjemnością komunikuję, że dwa moje zdjęcia zostały opublikowane w jednym z największych zachodnich magazynów kolarskich. MR 🙂

„Mający bogatą historię Tour de Pologne staje się coraz większy i lepszy”. Tekst: Chris Sidwells, Fotografie: Phil O’Connor, Getty Images i Michał Rażniewski, CYCLE SPORT (NOVEMBER 2005).
Fragmenty tutaj: (PDF – 99 KB).

Zapraszam do obejrzenia moich prac (wybór zdjęć), powstałych w wyniku fascynacji „błyskiem szprychy”. Fotografie – impresje – moje osobiste spojrzenie na kolarzy pokonujących wiraże, na ruch, na błyszczący rower – cud kosmicznej techniki.

Podziel się
Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on Tumblr0