To moja kolejna wyprawa rowerowa. Wiele podróżuję rowerem. Każdy urlop wypoczynkowy spędzam w ten właśnie sposób. Za każdym razem dwa tygodnie w drodze. W nogach już tysiące kilometrów na szosie? Wiele wrażeń? W oczach setki miast, miasteczek i wsi? Nieustające pragnienie wędrowania, oglądania, podziwiania coraz to nowych krajobrazów. Coś mnie popycha do tych wielkich wyryp? Pomimo konieczności włożenia dużego wysiłku, z każdego wyjazdu mam wiele satysfakcji i wręcz przyjemności z pokonywania własnych słabości, lenistwa. Samotna wędrówka przez Polskę to okazja nie tylko do budowania formy do zimowego sezonu (jestem w końcu narciarzem). To również czas na przemyślenia o sprawach różnych. I czas na odnowę, relaks psychiczny.

Film

Zapytacie pewnie jak to możliwe w warunkach ciężkiej pracy fizycznej jaką wykonuję na rowerze. Kiedy pot zalewa czoło a nogi odmawiają posłuszeństwa podczas nieustannego pedałowania. Kiedy kierowca TIR-ów spycha człowieka do rowu. Kiedy wiatr wieje w twarz. Kiedy deszcz zacina w oczy. Jest możliwe! Bo przez te dwa tygodnie odrywam się tak naprawdę od rzeczywistości. Nie słucham nikogo, jadę gdzie oczy poniosą. Zatrzymuję się gdzie chcę. Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem? Trywialnie mówiąc – ładuję akumulatory; po powrocie jestem jakby nowo narodzony. I wracam do pracy. Cóż może być lepszego? Sierpień 2011 roku Łysa Góra – Gdańsk – Jelenia Góra.

Wyruszyłem z Łysej Góry – dokładnie, jak w tytule tego filmu. Niech ta wyprawa promuje jedyną stację sportów zimowych i letnich w Górach Kaczawskich. I bez obrazy? powrót zaplanowałem do Rynku – serca naszego miasta. Żeby było po równo? W czasie podróży będę spotykać wielu ludzi. Pierwsze pytanie: -Skąd jesteś? Zawsze odpowiadam z dumą – Z Jeleniej Góry – Perły Sudetów Zachodnich. I etap rozpocząłem zjazdem do Świerzawy. Było to w zimny deszczowy dzień.

Powrót – jednym słowem? Albo – dokładnie połowa podróży. Mogłoby się wydawać – z górki? Jednak to tylko złudzenie… W końcu jestem prawie na poziomie morza i czeka mnie – mówię to pół żartem pół serio oczywiście – wspinaczka do Jeleniej Góry? Póki co, muszę przejechać Kaszuby. Etap trudny, bo w tym dniu wieje bardzo silny wiatr. Jadę z częstymi przerwami. Atrakcją dnia jest pobyt w niezwykle oryginalnej karczmie kaszubskiej, jak również zaliczenie Wieżycy. Nieco później dotrę do Kościerzyny i dalej do Wdzydz. Trzy słowa o Międzychodzie, który również leży na mojej drodze. Okolice – kraina 100 jezior – przepiękne krajobrazy. Samo miasto położone jest malowniczo pomiędzy Wartą a Jeziorem Miejskim. Do atrakcji miasta wlicza się ładny park porastający brzegi jeziora. Spędziłem to prawie godzinę – zasłużona przerwa w jeździe. A ścieżka rowerowa prowadzi tuż nad wodą? Jakoś szybko i bez większych zachwytów przejechałem przez Zbąszyń – dookoła Jeziora Zbąszyńskiego (z noclegiem w Nowej Wsi Zbąskiej). Teraz skierowałem się do Sławy.

Ilekroć tu bywałem – zawsze zachwycałem się Jeziorem Sławskim. Panuje tu specyficzny mikroklimat, który ma cechy oceaniczne – łagodne i krótkie zimy, lata natomiast nie są upalne. Bogactwo regionu – to wspaniałe lasy woda i świat ptaków. Jezioro jest wielkie – 817 ha. Nazywane czasem śląskim morzem. Na drugim jego krańcu leży Lubiatów, który kiedyś często odwiedzałem (organizowaliśmy tam obozy sportowe Szkoły narciarskiej Aesculap). Miejscowości te dzieli ponad 9 kilometrów. Włodarze terenu konsekwentnie realizują program ratowania Jeziora Sławskiego przed zanieczyszczeniami, pracuje oczyszczalnia. Spacerując obecnie nad jeziorem mam wrażenie, że woda jakby czystsza. Zainwestowano również w strukturę turystyczną. Po przerwie – nie poznałem nabrzeża i kąpieliska w Sławie. Zmieniło się tu bardzo na korzyść. Jak i samo miasto nabrało barw?A park jak zwykle pełen uroku i?taki tajemniczy. Można tu godzinami spacerować – z wielką przyjemnością. Pośród drzew ściele się niekończący się dywan zielonego bluszczu, który również wspina się po nich. Widok niesamowity – jak w bajce. W Sławie gościłem dwa dni.

Zanim dojechałem do Żagania – mety przedostatniego etapu – odwiedziłem Nową Sól – miasto położone nad Odrą. Wielkie wrażenie wywarła na mnie budowa portu rzecznego w tym mieście. Miasto postawiło na turystykę rzeczną. Najprawdopodobniej już od przyszłych wakacji pomiędzy Głogowem a Kostrzyniem nad Odrą będą kursowały dwa statki. Jest to wynik finalizacji ambitnego, prowadzonego wielkim rozmachem projektu o nazwie „Odra 2014”, który obejmuje rzekę na długości 250 km. Z satysfakcją filmowałem port w Nowej Soli. Wrócę tu szybko. na wymarzony rejs. I jeszcze Żagań. Także leży nad Bobrem (koryto rzeki jest tu szersze). Mamy tu malowniczy park. Ładne to miasto z wieloma zabytkami? W centrum miasta góruje Pałac Książęcy, w którym mieści się między innymi centrum kultury, niektóre wydziału urzędu miejskiego. Z Żagania przez Lubań i Gryfów Śląski do domu. W Lubaniu spotkałem przemiłych rowerzystów, którzy zorganizowali wyprawę ze Zgorzelca do Wrocławia aby promować swoje miasto. Jestem już w Jeleniej Górze. Koniec wyprawy. Na zakończenie filmuję kamieniczki, ratusz i? siebie. Do zobaczenia na szlaku w przyszłym roku.

Podziel się
Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on Tumblr0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *