6 lipca 2011 roku odbyłem długą i bardzo ciekawą wycieczkę rowerową. Postanowiłem zobaczyć na własne oczy Szlak Rowerowy Odra – Nysa. A właściwie jego fragment – ścieżkę biegnącą nad Nysą przez Łużyce – pomiędzy Zgorzelcem i Goerlitz a Zittau i Bogatynią. Od dawna planuję wyprawę rowerową tym szlakiem aż nad morze. Rozpoczyna się on w czeskiej miejscowości Nova Ves a kończy w Seebach Ahlbeck w Niemczech (obok Świnoujścia). Myślę, że wkrótce uda mi się ten zamiar zrealizować. Tymczasem pojechałem na… jakby to powiedzieć, rekonesans. Między innymi sprawdzić czytelność oznakowania, walory krajobrazowe, jakość nawierzchni. Czytałem trochę o tym. Nie zawiodłem się – to po prostu bajka. Prawie jak w Danii czy Holandii.

Wyruszyłem z Jeleniej Góry pociągiem i dojechałem nim do Lubania. Stamtąd już rowerem do Zgorzelca i Goerlitz. Na razie tylko krótkie zwiedzanie miast znajdujących się po obu stronach granicy. A później… -Na ścieżkę!

Jedzie się nadrzeczną trasą z wielką przyjemnością; poza nielicznymi wyjątkami (przejazdy przez niektóre miejscowości) daleko od ruchu drogowego, na łonie przyrody. W Goerlitz przez park, później w terenie odkrytym przez łąki, by w końcu dotrzeć do Przełomowej Doliny Nysy Łużyckiej – zdecydowanie najpiękniejszego odcinka ścieżki. Dalej do Zittau i do przejścia granicznego w Sieniawce. Tam obiad – porcja pierogów w małej knajpce przydrożnej. I krótki pobyt w okolicach czeskiego Hradka. A konkretnie w uroczej Kristynie – ośrodku wypoczynkowym położonym nad zbiornikiem wodnym (dawnym wyrobisku) z plażą i – bardzo popularnym wśród ludności polskiej, czeskiej i niemieckiej kąpieliskiem. Tuż obok spora atrakcja – miejsce styku trzech granic (z trzema słupami granicznymi naprzeciw siebie). Turyści i mieszkańcy terenów przygranicznych spacerują tu z lubością – jezioro położone jest pięknie, z widokiem na Góry Żytawskie.

Następnie udałem się w drogę powrotną przez Kopaczów do Bogatyni (oglądając po drodze kopalnię odkrywkową oraz zniszczenia popowodziowe w samej Bogatyni – po roku czasu do tej pory są widoczne). A dalej przez Czechy (Frydland – Nowe Mesto) i Świeradów Zdrój do domu. Jechałem z przerwami na zwiedzanie ciekawych miejsc (między innymi polecam Saksoński klasztor St. Marienthal). Do Jeleniej Góry dotarłem późno w nocy. Na liczniku rowerowym 187 km.

Podziel się
Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on Tumblr0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *