22.06.2008. Pomysł wycieczki rowerowej z Lwówka Ślaskiego do Wlenia zrodził się dawno temu. Konkretnie w momencie uruchomienia szynobusów na trasie Jelenia Góra – Bolesławiec. Znana od dzieciństwa linia kolejowa – pamiętam jeszcze doskonale kursujące tu pociągi ciągnione przez parowozy – fascynowała mnie niezwykłą urodą krajobrazów, mostów, tuneli… Często jeżdżę do Pilchowic i z podziwem spoglądam na most nad zalewem, w zadumie wspominając swoje dawne podróże do Szczecina i Świnoujścia. Wyglądało się przez okno i patrzyło na ZAPORĘ… Kilka dni temu odbyłem kolejny (nie pamiętam już który…) trening na szosówce, w tych okolicach (Doliną Bobru i po Górach Kaczawskich). Jadąc z Wlenia w kierunku Lwówka, nagle skręciłem w prawo na Marczów (nigdy nie jechałem tą drogą, pomyślałem sobie). Jak dobrze się stało! „Odkryłem” miejscowość, którą określić można jednym słowem: SKANSEN. Naturalny, w pełni „używany”, czytaj: zamieszkały.


Ujrzałem wieś z niezwykłym klimatem, pokrytą patyną starości. Czas zatrzymał się tu w miejscu. Wieś składa się ze starych chałup w takich ilościach, że głowa boli. Położona jest w malowniczym wąwozie opadającym łagodnie w stronę Doliny Bobru. Domy poukładane wzdłuż drogi (typowa ulicówka). Ale zdarzają się pojedyncze chałupy górujące nad innymi, poutykane w zboczach wąwozu. Miejsce, w którym się znalazłem podziałało na wyobraźnię. Z przyjemnością „studiowałem” architekturę; występują tu domy murowano-szachulcowe. Dla mnie piękna zabudowa… szkoda, że współczesne domki jednorodzinne, stawiane na wsi oraz na pograniczu wsi i miasta, nie nawiązują do dawnego stylu.

„Nowoczesne” osiedla rażą pstrokacizną kolorów i niewydarzonymi kanciastymi kształtami. Najlepszym przykładem tej architektonicznej kakofonii (form zabudowy wcale nie „lepszej” niż pozostałości minionego ustroju) jest osiedle u stop Grzbietu Małego w Górach Kaczawskich (Jeżów Sudecki). Wracając do tematu Marczów i wycieczki, postanowiłem przyjechać tu jeszcze z aparatem i koniecznie uwiecznić wieś na zdjęciach. Dobrze się wszystko złożyło, bo ostatnio kręciłem filmy o Dolinie Bobru (odcinek Jelenia Góra – Pilchowice, i Janowice – Jelenia Góra). Galeria którą przygotowałem (patrz niżej) uzupełnia dotychczasowe zbiory.
Oczywiście nie tylko Marczów…

Trasa wycieczki była następująca: Jelenia Góra – Lwówek Śląski (pociągiem).

Lwówek Śląski – Dębowy Gaj – Sobota – Marczów – Wleń (rowerem – trasą w Parku Krajobrazowym Doliny Bobru).

Wleń – Jelenia Góra (pociągiem). Rowerem – 30 km. Droga łatwa, dwa podjazdy nieco trudniejsze, jeden stromy zjazd. Reszta płaska…

Mianem pociągu określamy tutaj nowoczesny szynobus, komfortowy, na miarę XXI wieku. Uważam, że to niesamowity postęp. Należą się wyrazy uznania dla władz samorządowych, które doprowadziły do reaktywacji tej linii. Na wycieczkę wybrałem się z moją żoną. Cierpliwie czekała, aż zrobię kolejne ujęcia pięknego szlaku rowerowego, lasu, wsi… Jechaliśmy z Lwówka w kierunku Jeleniej. Ścieżką rowerową do Mojesza, a dalej polnymi i leśnymi drogami wzdłuż Bobru do Wlenia. Cudne krajobrazy… szczególnie nad Wleniem… Niezapomniany widok na miasto, pięknie położone nad Bobrem. I ponad tym, wspaniała panorama Karkonoszy… We Wleniu ładnie odnowiony budynek Ośrodka Rehabilitacyjnego i Opiekuńczego Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety, ratusz.

Zapraszam do galerii z tego dnia. Naprawdę warto poświęcić chwilę czasu na jej obejrzenie. I liczy 60 zdjęć.

Podziel się
Share on Facebook2Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on Tumblr0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *