Dzień I – 8.07.2003 (wtorek)

Jelenia Góra – Lwówek Śląski – Bolesławiec – Szprotawa – Kożuchów – Nowa Sól – Konotop – Lubiatów (157 km)

Wyjechałem z domu o godz. 9.00 (i odtąd o tej samej porze rozpoczynał się każdy, kolejny etap mojej wyprawy). Wybrałem ciekawą, leśną szosę, którą jeździ się u nas do Zielonej Góry i Szczecina. Na odcinku Jelenia Góra – Nowa Sól jest niezbyt duży ruch samochodowy, a więc droga przebiegła spokojnie. Znane mi krajobrazy, jak zawsze piękne… Jechałem przez Park Krajobrazowy Doliny Bobru, później przez Bory Dolnośląskie. Meta pierwszego etapu wypadła mi w Lubiatowie, ładnej miejscowości wypoczynkowej położonej nad Jeziorem Sławskim.

Dzień II – 9.07.2003 (środa)

Lubiatów – Konotop – Kolsko – Kargowa – Babimost – Zbąszyń – Trzciel – Pszczew – Międzychód (107 km)


I dalej przez las… Lekko cofnąłem się, przejechałem jeszcze raz przez wioskę Konotop i od Kolska skierowałem się na północ w kierunku Zbąszynia. Po drodze – leśne przestrzenie Pszczewskiego Parku Krajobrazowego. W samym Pszczewie złapał mnie deszcz. Nastąpiła dwugodzinna przerwa w jeździe, którą wykorzystałem na mały posiłek. Nocleg, po przekroczeniu Warty, w jednym z ośrodków na skraju Puszczy Noteckiej koło Międzychodu.

Dzień III – 10.07.2003 (czwartek)

Międzychód – Drezdenko – Dobiegniew – Wałcz – Czaplinek (145 km)

Rankiem, w Puszczy Noteckiej spotkałem dwa jelenie. Przebiegły szosę tuż przede mną dostojnie, dumnie. Krótka wymiana spojrzeń. Ja z zachwytem podziwiałem poroża tych wspaniałych zwierząt. Po chwili jelenie nieśpiesznie skoczyły w gąszcz lasu.

Dzień IV – 11.07.2003 (piątek)

Czaplinek – Połczyn Zdrój – Białogard – Kolobrzeg – Grzybowo (103 km)

Ładny Czaplinek i okolice Jeziora Drawsko. Etap rozpocząłem spokojnie, wiedząc o tym, że czeka mnie tylko ok. 100 km jazdy. Szosa ładnie wiła się na terenie Drawskiego Parku Krajobrazowego. Zapodziany mocno w lesie, podziwiałem przyrodę. Po obu stronach drogi – widoczne wzniesienia. Momentami czułem się jak w górach.

Dzień V i VI – 12 i 13.07.2003 (sobota i niedziela)

Aby dojechać nad morze potrzebowałem cztery dni. Chyba nieźle wyszła mi ta część wyprawy. Dwa dni wypoczywałem w Grzybowie, małej miejscowości wypoczynkowej (niedaleko Kołobrzegu). Ach, ta piękna plaża. Urok otwartego morza, ładna pogoda, ciepły w tym czasie Bałtyk, wszystko to sprawiło, że leniuchowałem zawzięcie. Kąpiele i dobre zestawy obiadowe za 10 zł. … Był także mały wypad do odległego o 6 km Kołobrzegu. Przez chwilę zastanawiałem się nad wycieczką wodolotem na wyspę Borholm. Jednak nie …

Dzień VII – 14.07.2003 (poniedziałek)

Grzybowo – Kołobrzeg – Koszalin – Sucha Koszalińska – Dąbki – Darłowo – Darłówek (90 km)


Drugi krótszy etap. Jakoś nie mogłem rozstać się z morzem. Po krótkim zwiedzaniu Koszalina, popedałowałem, podziwiając po drodze piękne Dąbki i Jezioro Bukowo, do Darłówka.

Dzień VIII – 15.07.2003 (wtorek)

Darłówek – Darłowo – Sławno – Bytów – Kościerzyna – Szarlota (128 km)

A teraz na Kaszuby! Kierunek: Sławno – Bytów – Kościerzyna. Zatrzymałem się na drugie śniadanie w Bytowie i zwiedziłem zamek. Dawno już nie przemierzałem tak pięknych i rozległych terenów leśnych. Szczególnie mocno w pamięci utkwił mi odcinek drogi z Bytowa do Kościerzyny. Momentami wydawało mi się, że puszcza nie ma końca. Jazda prostą, jak strzelił, szosą przypominała mi trochę dawne podróże po Kanadzie i Norwegii. Pustkę i dzikość terenu spotęgowała jeszcze popołudniowa burza z ulewą, jaka przetoczyła się po okolicy, grożąc piorunami. Kompletnie przemoczony i zmarznięty dotarłem do miejscowości Szarlota pod Kościerzyną, gdzie w sympatycznym ośrodku wypoczynkowym o tej samej nazwie, malowniczo położonym nad Jeziorem Osuszyno, spędziłem miło cały wieczór.

Dzień IX – 16.07.2003 (środa)

Szarlota – Wdzydze – Brusy – Swornegacie – Charzykowy (94 km)

Podczas tego etapu napatrzyłem się na piękne krajobrazy. Dałoby się nimi obdzielić chyba jeszcze kilka następnych wypraw. Na obszarze dwóch parków, przez które tego dnia jechałam, a mianowicie: Wdzydzkiego i Zaborskiego występuje rekordowa liczba jezior a leśne szosy pełne są malowniczych zakrętów. Zielone Kaszuby! Musi mi tych wrażeń starczyć do następnego sezonu. A więc: wspaniały skansen we Wdzydzach, Kalwaria 14 kaplic w Wiele, Brda i Jezioro Łąckie, Swornegacie – milutka miejscowość otoczona jeziorami – Witoczno, Karsińskim i Charzykowskim, ładnie położone w lesie ośrodki wypoczynkowe, dobre i co najważniejsze, puste drogi… Gorąco zachęcam Was, Internautów – Rowerzystów i nie tylko … do odwiedzenia tych okolic!!!
A szczególnie do zwiedzenia muzeum we Wdzydzach. Muzeum a właściwie pieczołowicie przez lata rekonstruowanej wsi kaszubskiej. Wiejskie chaty i inne budowle. Znajdziecie tu wiele oryginalnych sprzętów codziennego użytku, narzędzi. Wszystko tutaj tchnie autentycznością. Spacerując po terenie skansenu zapoznajemy się z historią Kaszub a jednocześnie wspaniale wypoczywamy. W obrębie muzeum znajduje się karczma, w której raczyć się można specjałami kaszubskiej kuchni. Znalazłem tu także stoisko z wyrobami hafciarskimi. Dowiedziałem się również, że organizuje się tutaj pokazowe jarmarki, na których prezentowana jest kultura Kaszub.

A oto fragment tekstu z oficjalnej strony muzeum:

„MUZEUM – KASZUBSKI PARK ETNOGRAFICZNY im. TEODORY I IZYDORA GULGOWSKICH we WDZYDZACH KISZEWSKICH
jest najstarszym polskim muzeum na wolnym powietrzu powstałym w 1906 r. Jest znane w Polsce i na świecie dzięki historycznym już dziś postaciom jego założycieli – Teodory i Izydora Gulgowskich. Dzięki nim ożyło na początku XX wieku wdzydzkie rękodzieło – hafciarstwo i plecionkarstwo, z którego po dzień dzisiejszy słyną Kaszuby. Rozbudowywane przez lata muzeum prezentuje obecnie zwiedzającym zabudowę dawnej wsi kaszubskiej i kociewskiej od XVIII do poi. XXw. Na powierzchni 22 ha znajduje się ok. 40 obiektów w tym: 7 zagród, 2 założenia dworskie, 4 dworki, 5 chałup, wiejska szkoła z izbą lekcyjną, kościół, 2 wiatraki, trak, kuźnia. Wnętrza budynków i zagrody wyposażone są w dawne sprzęty i urządzenia gospodarcze…” Więcej >>>

Po drodze do Charzykowy zwiedziłem również Kalwarię Wielewską, która znajduje się W miejscowości Wiele nad jeziorem Wielewskim. „Kalwaria Wielewska – drugi po Kalwarii Wejherowskiej obiekt tego typu na Pomorzu Gdańskim, położony na wzgórzach otaczających Wiele i Jezioro Wielewskie. Pierwsze plany powstały w 1905 roku, zaś pozwolenie na budowę parafia uzyskała dopiero w 1915 roku. Fundatorami byli: ks. Józef Szydzik, oraz miejscowy gospodarz, który przekazał grunty pod budowę kalwarii – Durajewski. Projekt powstał w Monachium w pracowni Theodora Mayra. Po przejściu księdza Szydzika w 1924 roku do Chełmży, budowę do 1927 roku kontynuował ks. Józef Wrycza” (na podstawie Wikipedii).

Dzień X – 17.07.2003 (czwartek)

Charzykowy – Chojnice – Tuchola – Koronowo – Bydgoszcz – Żnin (145 km)

Upalny dzień. A w dodatku trzeba było przejechać 145 km. Jednak wykrzesałem z siebie na tyle energii, aby wjechać do centrum pięknej Bydgoszczy i podziwiać piękną zabudowę tego miasta. Kanał, przystań pasażerska, przyjemne kawiarenki przy nabrzeżu, a kto chce, może wejść na barkę i wypić popołudniową kawę tuż nad wodą. Późnym popołudniem dotarłem do Żnina, gdzie nad Jeziorem Dużym Żnińskim trafilem na Festyn Piwa Tyskiego :)) Kwatery w osrodku PTTK – znośne. Miło się przespałem.

Dzień XI – 18.07.2003 (piątek)

Żnin – Wenecja – Biskupin – Gniezno – Kostrzyn – Kórnik (97 km)

Nadszedł czas na … bodajże najatrakcyjniejszy fragment mojej letniej wędrówki: Żnin – Wenecja – Biskupin. Była niezapomniana jazda kolejką wąskotorową ze Żnina do Wenecji, zwiedziłem Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji, spacerowałem po terenie Muzeum Archeologicznego w Biskupinie. Kolejna lekcja historii Polski.

Dzień XII – 19.07.2003 (sobota)

Kórnik – Śrem – Leszno – Wschowa – Stare Strącze – Sława – Lubiatów (117 km)

Po nocy spędzonej w Ośrodku Sportu i Rekreacji położonego na skraju cudownie spokojnego, wielkopolskiego Kórnika, zwiedzałem Zamek Działyńskich, perłę naszych dóbr narodowych.

Po dwóch godzinach ruszyłem w dalszą drogę. Na metę tego etapu wyznaczyłem … Lubiatów. Postanowiłem, że w drodze powrotnej jeszcze raz zahaczę o Jezioro Sławskie i zjem znakomite, domowe pierogi ruskie w miejscowej restauracyjce. Z Kórnika pojechałem przez Leszno i Wschową. W Lesznie nastąpiło przypadkowe ale bardzo miłe spotkanie z ekipą Jeleniogórskiej Regionalnej Telewizji Dami.

Dzień XIII – 20.07.2003 (niedziela)

Lubiatów – Konotop – Nowa Sól – Kożuchów – Szprotawa – Bolesławiec – Lwówek Śląski – Jelenia Góra ( 157 km )

Podziel się
Share on Facebook9Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on Tumblr0